czwartek, 1 września 2016

1. Jak zacząłeś grać w gry bitewne?

   

    Jak zacząłem grać w gry bitewne? Hmmm Pamiętam końcówkę lat '90 gdzie zagrywaliśmy w Warhammera Fanasty Role Play I edycję i gdzieś w starych White Dwarf'ach widziałem modele. Myślę sobie piękna sprawa. Jednakże jako 14-to czy 15-letni chłopak nie kupie sobie bo mnie nie stać a po drugie gdzie??



     Dopiero gdzieś w latach 2002 miałem pierwszy bezpośredni kontakt z grami bitewnymi. Był do do dziś nieśmiertelny Mordheim (a kto nie zaczynał od niego :p ). Nie jestem w stanie sobie już przypomnieć czy to Krzysiu J., Łukasz S. czy Wojtek zaczęli mnie wkręcać w system czy ktoś inny (a może wszyscy razem zaczynaliśmy??) .Pamiętam za to jak dziś mumie które robiły mi za zombie ;) oraz wiele godzin wyśmienitej zabawy w kampanii i rozwoju swojej bandy.
     W tym okresie zacząłem maniakalnie zbierać wszystko z battla co związane z undedami. Jak dostałem armybooka to Undead (to była chyba 4 edycja battla) to oniemiałem. Był to dla mnie swego rodzaju artefakt. Całymi dniami gapiłem się w podręcznik podziwiając modele. 



     Bardzo miło wspominam ten okres. Graliśmy w zasadzie wszędzie u mnie w domu, u kumpla w piwnicy czy na ogrodzie. Wykorzystywaliśmy wszystko co pod ręką jako tereny, np. dzbanek robiący za wieżę, szkatułka jako budynek czy też karton po ciastkach. Nic szałowego na stolę ale dla nas to były cudne rozgrywki! 
     Niestety swoje przygody z battlem (i wh40k) zacząłem parę lat później ale to już historia na inną okazję ;)
     Tak to było i tak się zaczynało budować scenę gier bitewnych w Chełmży ;-) 

8 komentarzy:

  1. Hehe, uświadomiłeś mi że mój "army book" też był dla mnie taką "świętością" - zawsze o niego dbałem i pilnowałem - mam go do dzisiaj w doskonałym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już niestety nie mam go ale podręcznik był mega!

    OdpowiedzUsuń
  3. To były czasy bez powszechnego dostępu do sieci i każdy AB i zdjęcia figurek to było coś. Ja pamiętam jak przed rokiem 2000 pozyczalismy AB z Empika i kserowalismy ilustracje które później wykorzystywalismy do WFRP.

    OdpowiedzUsuń
  4. Święte army booki, tylko trochę mniej święte white dwarfy... Nawet rodzimego MiMa czytało się od deski do deski z nabożnym szacunkiem... Nie to, co teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, w tamtych czasach kazdy wydrukowany obrazek był niemal tak cenny jak same figurki

    OdpowiedzUsuń
  6. To były piękne czasu dla naszego hobby bo faktycznie bez internetu szanowaliśmy bardziej każde znalezisko związane z naszym hobby, częściej spotykaliśmy się w większym gronie gadając godzinami o warhammerze... Szkoda, że tamten okres już nie wróci :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie jest poczytać coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne czasy i moim zdaniem najlepszy Army Book to właśnie ten do Undeadów, dzięki którym wsiąknąłem w to hobby =)

    OdpowiedzUsuń